<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Pietruszak wybiera si do Ciechocinka> 
<author_1=Wiech>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year=1952>
<month=8>
<date=1952-08-17>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Ale o wiele si rozchodzi o boto, to nie potrzebujesz go a w Ciechocinku szuka, pjdziesz na ulic po deszczu, usidziesz sobie na jakim rogu i moesz si leczy skolko ugodno. Bota do nagej krwi.  No tak, ale ciechociskiej wody nie ma!  Jak to nie ma. Teraz em sobie przypomnia, e na rogu Wsplnej budkie ustawili, w ktrej wanie jakie chcesz wode dostaniesz z Ciechocinka, z Krynicy, z Kaczego Dou. Gdzie tylko uwaasz woda leci, w butelki j nalewaj, do Warszawy taszcz i takiem wanie jak ty, sabosilnem frajerom sprzedaj.  Co ty mwisz, Walerek? W taki sposb widz, e tu na miejscu mogie sobie Ciechocinek urzdzi.  Rzecz jasna. I wygodnie, bez toczenia si w kolei i ekspensu na drogie. W ten dese kuracje przeprowadzisz i par zotych zaoszczdzisz.
W dobrem humorze podeszlimy do tej budki i ja zaznaczam do tej paniusi, co tam za bufetem figuruje:
 Prosz dwie wiksze ciechociskie. Przeegnalimy, sztuknlimy si i wypilimy. Oczy szwagrowi koem stanli, mnie take samo. Szwagier skrzywiony jak wielkie nieszczcie, odstawi szklankie i zaczyna awantur toczy.  Co pani tu humorystyczn drakie z chorego uskutecznia, wod z sol do wewntrznego uycia podaje!
Zaczem szwagra uspakaja i mwi: Felu nie wyraaj si. W leczniczem zakadzie si znajdujesz i szklanki mog by po analizie. Niech pani szanowna dobrze naczynie popucze i naleje nam jeszcze dwie, bo szwagier musi si leczy, a ja pije dla towarzystwa.
Wtenczas ta nalewaczka popatrzya na nas ze zdziwieniem i mwi, e ciechociska woda ma prawo by sona jako rodek leczniczy.
Chocia szwagier si skrzywi, wpompowaem w niego jeszcze trzy szklanki tej wody, a potem kazaem nalewa kolejno jak leci ze wszystkich butelek.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>